Blog > Komentarze do wpisu

Księgarnia, która krzyczy; Camilla Lackberg

Księgarnia w Helsingorze

Na zdjęciu witryna księgarni w duńskim Helsingorze. Promują tylko jedną książkę - jak się domyślam trzecią część serii Camilli Lackberg "Kamieniarza".

Podobny pomysł widziałam jeszcze tylko w Edynburgu - tam księgarnia koncentrowała się na Ianie Rankinie - głównie jego książki były na wystawie i na wyeksponowanych stojakach wewnątrz. 

 U nas księgarnie mają inne zwyczaje i nie decydują się na tak zdecydowaną promocję jednego, poczytnego autora na wystawie.

Dla mnie tak jest lepiej. Wolę różnorodność i lubię zatrzymywać się przy wystawach księgarń. Patrzę, co wydali znani mi autorzy, wypatruję nieznanych lub nowych, niektórzy mnie zaciekawiają, czegoś się dowiaduję ...

Potem zwykle kończy się tak samo - wchodzę, kupuję książki i powoli zamieniam dom w bibliotekę, przez którą nie jestem w stanie się przebić. Ale to inna historia.   

Wracając do witryn księgarń - wolę te, które gadają wieloma głosami niż jednym. Nawet jeśli to głos autora, którego lubię (tak jest w przypadku Lackberg czy Rankina). 

Jeśli książek w witrynie jest wiele, są ułożone z jakąś logika, to wtedy księgarnia snuje  swoją opowieść, jak zresztą każda ciekawa wystawa.

A jeśli księgarnia wykłada tylko jedną książkę, to wrzeszczy i wbija ludziom do głowy: bierzcie Lackberg, Lackberg! Lackberg!

I tym sposobem wchodzi do jednowymiarowego, spłaszczonego świata marketingu.  

Przypomina mi to targi z dzieciństwa, gdzie wśród licznych sprzedawców, zawsze znalazł się jeden który wrzeszczał: Buraki, buraaaaki, świeże buraczki, prosto z pola!!

Te targowe wrzaski miały jednak swój urok, którego wystawie z Lackberg brakuje.

Ktoś mi powie, że na tym właśnie polega promocja i, że inaczej się nie da i że się nie znam. 

A ja na to odpowiem, że wiem to wszystko. Ale jak sobie wyobrażę ulicę z rzędem sklepów z których każdy promuje na swojej witrynie tylko jedną rzecz - jeden odkurzacz, jeden młynek do kawy, jedną książkę, jeden bochenek chleba, ... to ziewam z nudów.

Chciałabym, żeby choć księgarnie tej jednowymiarowości reklamy się oparły. Dobrze, że na razie u nas tak jest.  

niedziela, 25 lipca 2010, kminek1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
temprana
2010/08/15 19:05:10
Oj, niekoniecznie. Pamiętam swoje zdziwienie na początku studiów, gdy okazało się, że krakowski Matras ma takie jednowymiarowe witryny. A i księgarnia Wydawnictwa Literackiego na ogół uparcie promuje jeśli nie jeden, to dwa-trzy najnowsze tytuły.
-
Gość: kminek1, *.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2010/08/15 23:21:28
Pisałam o księgarniach, które znam i mijam na swoich trasach - w Łodzi, Warszawie, Olsztynie. Powinnam lepiej to zaznaczyć. Dzięki za informacje o Matrasie i WL.
No i szkoda, że tak jest. To oczywiście nie jest sprawa wagi państwowej, ale to znaczy, że u nas się zmienia. Moim zdaniem na gorsze. Świat się nie zawali, ale będzie w tym miejscu - witryny - nudniejszy.
Pozdrawiam