Zakładki:
niedziela, 05 kwietnia 2009

 

Jest niedziela, blisko 20 stopni, ludzie wymęczeni zimą pchają się na słońce. A żadna z knajp w mojej okolicy - centrum Warszawy - nie wystawiła jeszcze stolików na dwór.

Czy tak trudno pomyśleć, że przy takiej pogodzie ludzie będą chcieli wyjść z domów, posiedzieć w słońcu, napić się kawy? 

Dlaczego w Berlinie mogłam się napić kawy na dworze w grudniu, choć padał w śnieg. Dlaczego w Mediolanie w lutym jadłam obiady w ogródkach przy knajpach i to samo robiły dziesiątki innych ludzi. Byliśmy w kurtkach, było jeszcze chłodno, ale i tak lepiej niż w pomieszczeniu.

A w Polsce knajpiarzom nie chce się wystawić stolików w kwietniu, gdy na dworze słońce pręży się jak kot. 

Ale OK, bez łaski. Piję kawą zdrowie leni na balkonie!